Przebudzenie to dopiero początek. Moment, w którym doświadczamy zaskakującego olśnienia, że życie ludzkie jest czymś więcej niż tylko wyścigiem po kolejny społecznie wymagany od nas sukces czy następny papierek w portfelu, jest ziarenkiem, które dopiero będzie się rozwijać. Teraz dopiero przychodzi czas na zmiany, które w efekcie doprowadzą do życia bardziej przyjemnego, świadomego i harmonijnego. I tu zawsze pada pytanie – od czego zacząć? Nie ma tu jednak podręcznikowego początku, jedyna zasada to słuchać siebie, by robić krok po kroku do przodu.

Ustawienia fabryczne

Przyziemnie rzecz ujmując, najłatwiej jednak zacząć od wyprostowania swojego kręgosłupa moralnego. Zasady, które wyznajesz lub te których nie wyznajesz, są najczęściej sumą twoich życiowych doświadczeń, albo niezrozumienia tego, kim naprawdę jesteś jako człowiek. Zatem na początek warto zrozumieć, że jesteś istotą energetyczną posiadającą ciało, która jest częścią większej całości i wpływa na tą całość każdym swoim działaniem (tak samo jak ta całość wpływa na ciebie). Mało tego, jako istota żyjąca posiadasz świadomość, a w zasadzie dostęp do świadomości, która jest jedna i „korzystają” z niej wszystkie istoty żyjące. Świadomość nie ma koloru skóry, imienia, wzrostu czy portfela – to czysta energia zasilająca ciebie i twoje życie. I każdego innego człowieka na Ziemi. Cała reszta to warstwy cebuli pozakładane przez twój umysł w świecie posiadającym materię (3D), które bardzo często blokują dostęp do nieograniczoności tejże właśnie świadomości.

Zatem, aby dostać się do tej źródłowej świadomości, żeby móc w pełni korzystać z jej mocy i wszech wiedzy, żeby „zresetować się do ustawień fabrycznych”, warto zacząć obierać cebulę. Zdejmować warstwę po warstwie kolejne wyuczone schematy, obierać z uprzedzeń, ocen, złości, zazdrości i wrogości, odrzucać następne elementy fałszu i uciekania od prawdy. A to wszystko za pomocą spojrzenia sobie w oczy i zrobienia użytku z własnego sumienia, przy udziale miłości do siebie i świata; akceptacji nawet tego, co trudno nam zrozumieć i wybaczenia nawet tego, co wydaje się niewybaczalne. Takie proste, a takie trudne. Takie trudne, a jednak bardzo proste… W praktyce mamy tu zwykle kilka etapów (które mogą być realizowane jednocześnie).

Spojrzeć w lustro

Jeden to autentyczność. Ale nie ta napompowana w świecie duchowości i ezoteryki, którą szczycą się złośliwcy, kierowani niskimi emocjami, gdy próbują dopiec innym, krzycząc przy tym jacy to oni są autentyczni. Twoja autentyczność nikogo nie obraża ani nie jest wykorzystywana jako tarcza w sytuacjach kryzysowo-konfliktowych. Autentycznym się jest. Autentyczna osoba mówi to, co myśli, czuje lub wie, zgodnie ze swoim sumieniem, ale jednocześnie nie raniąc innych i nie wymagając od nich zrozumienia czy konkretnego działania. I nie chodzi tu o dyplomację (ani manipulację), tylko o szczerość wobec samego siebie ujętą w taki przekaz, który będzie czysty i dobry, a nie negatywny czy atakujący. Autentyczność nie jest interesowna ani kierowana chęcią osiągniecia czegokolwiek (ewentualnie czasami chęcią postawienia granic).

Drugi etap to konfrontacja z własnymi cechami charakteru, które tak naprawdę nie istnieją. Te cechy, które sobie przypisujesz to etykietki nałożone ci przez siebie i innych w różnych życiowych sytuacjach. Po przebudzeniu zdasz sobie sprawę, że każda z tych „cech” to twój wybór. Nie ma osób leniwych, są tylko takie, które albo cenią odpoczynek ponad wszystko, albo nie znalazły jeszcze życiowej motywacji, celu. A czasami jest to mieszanka obu. Nie ma osób ambitnych, są takie które wciąż chcą coś udowadniać sobie lub innym, by osiągać cele, które często nie są ich własne. I tak dalej. Z każdą swoją cechą charakteru można pracować, jeśli stwierdzisz, że jest to coś, co ci nie służy. Tylko kwestia obserwacji.

Ty decydujesz

Trzeci etap to właśnie obserwacja. Uważność i obserwacja. Nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny. Każde zdarzenie jest efektem innego i przyczyną kolejnego, a przy tym odzwierciedleniem twojego stanu umysłu. Kiedy nauczysz się stawać obserwatorem własnego życia, zaczniesz rozumieć, dlaczego w twoim życiu zdarzają się takie, a nie inne sytuacje, dlaczego wciąż wracają do ciebie te same lub podobne osoby, i czemu nie możesz wyjść z czasami pozornie błędnego koła. Nie możesz zmienić tego, czego nie widzisz. Zatem w momencie, kiedy obserwując zauważasz schemat, możesz go zacząć zmieniać.

Kolejny etap to zrozumienie, że kluczem do zmiany swojego życia jest zmiana postrzegania rzeczywistości. Pod tym hasłem kryje się wiele elementów, w tym szeroki zakres pracy z podświadomością, a nawet manifestacją, ale na początek wystarczy zauważanie tego, co dobre w twoim życiu oraz kontrolowanie swoich własnych emocji. Na każdą sytuację w życiu można zareagować na setki różnych sposobów, można wpaść we wściekłość w tej samej sytuacji, w której można też zaakceptować zdarzenie na spokojnie i wyciągnąć z niego lekcję na przyszłość (zgodnie z autentycznością i sumieniem oczywiście). Decyzja należy tylko do ciebie! (Temat emocji to kolejny wielki dział pracy ze sobą, ale o tym innym razem.)

Jak to wszystko wdrożyć, aby nie pozostało tylko piękną teorią?

Po pierwsze zadbaj o swoją integralność. Zrób sobie listę tych wartości, które chcesz wyznawać i którymi idealnie chcesz się w życiu kierować. Niech będą one czyste, dobre i prawdziwe. W pewnym sensie stwórz w tej liście nową osobę i zacznij kierować się tymi zasadami w codziennym życiu. Tutaj też pojawia się bardzo ważna kwestia szacunku. Zacznij szanować siebie i innych, realizując tą listę skrupulatnie w każdym momencie życia. Nie zapominaj o tym w pracy, w sklepie, na przystanku, na kawie czy w basenie. Każdy moment się liczy. I na początku może nie być łatwo, ale trening czyni mistrza. Zauważaj kolejne sytuacje, w których możesz być uczciwy/a, szczery/a, dobry/a, wrażliwy/a, empatyczny/a, autentyczny/a. Nawet te najmniejsze i błahe. I szanuj czas swój i innych, swoją i czyjąś pracę. Naucz się mówić nie, kiedy nie chcesz się do czegoś zmuszać. I naucz się mówić tak, w sytuacjach które sprawią ci radość i przyczynią się do twojego rozwoju.

Praktyczne przykłady

Nie wymyślaj wymówek – nawet jeśli wydaje ci się, że kłamstwo będzie lepsze lub będzie lepiej brzmiało, prawda jest ważniejsza bez względu na to, jak ktoś ją przyjmie. Jeśli nie chcesz iść w weekend na imprezę na zaproszenie znajomych, powiedz, że nie chcesz, że musisz odpocząć (albo cokolwiek innego jest prawdą), a nie wymyślaj fałszywej wymówki.

Naucz się mówić przepraszam – to nie jest ujma ani porażka. Jeśli wiesz, że coś zrobiłeś/aś niezgodnie ze swoim sumieniem, zraniłeś/aś kogoś lub popełniłeś/aś błąd to z szacunku do samego siebie (i innych) powiedz przepraszam, zobaczysz jak bardzo wyzwalające jest to słowo.

Nie rozmawiaj o innych w ich nieobecności (nie mówiąc już o obgadywaniu) – zachowaj wasze rozmowy i swoje opinie dla siebie, miej zaufanie do siebie.

I nie manipuluj – zadawaj pytania o chęć, zarówno sobie jak i innym, nie narzucaj, nie wymuszaj, nie namawiaj – ale przy tym akceptuj wybory innych.

Nie oceniaj nikogo pod żadnym względem, ani ubioru i wyglądu, ani „charakteru”, ani działań, skup się na sobie i akceptuj innych, bo oni mają swoją ścieżkę, a ty swoją.

Dawaj coś od siebie – zaczynaj zawsze od siebie, bądź sprawcą, a nie czekaj, aby dostać coś od innych. Po pierwsze dlatego, że to ty jesteś odpowiedzialny/a za siebie, a po drugie dlatego że dając wprawiasz w ruch pozytywną energię, która służy nie tylko tobie.

Dokonuj przemyślanych wyborów – np. jeśli zapisujesz się na wizytę (u fryzjera, kosmetyczki itd.) czy zabieg albo kurs/zajęcia to miej świadomość, że ktoś wkłada pracę i czas w ich przygotowanie i to zobowiązuje cię do zapłaty nawet jeśli się nie pojawisz, i oczywiście płać wszędzie zawsze w terminie. Zapomnij też o zasadzie „klient nasz pan” czy „płacę to wymagam” – jeśli masz czyste intencje (zgodnie z własnym sumieniem) i umiesz dokonywać dobrych dla siebie wyborów, to nie musisz nic wymagać.  

Zastanów się też czy społecznie przyjęte konwencje ci się podobają i są dla ciebie – na przykład czy lubisz farbować włosy i robić sobie sztuczne paznokcie, dlatego że ty to lubisz naprawdę, czy dlatego że chcesz pasować do swojego środowiska i „być na czasie”.

Uśmiechaj się do innych i bądź zawsze miły/a. I nie mówię o sztucznym uśmiechu, ani przesadnej, wymuszonej sympatyczności, tylko o uśmiechu wynikającym z prostego emanowania swoją własną i prawdziwą aparycją. Robiąc to uśmiechasz się też do siebie i tworzysz milszą rzeczywistość.

Tak naprawdę nie sposób wypisać wszystkich życiowych sytuacji i reakcji na nie, tu podałam tylko przykłady i to też raczej ogólne, ale popularne – jednak zawsze kluczem jest szacunek do siebie i innych wraz z integralnością wynikającą z czystości własnego sumienia. I pamiętaj, że rozwój i postęp dzieje się najbardziej wtedy, gdy potrafimy złączyć teorię z praktyką, czyli właśnie w codziennych sytuacjach, a nie tylko wtedy, gdy mamy czas porozmyślać nad teorią.

AMD