Emigracja z kraju urodzenia często rozpatrywana jest jako zjawisko w różnych jego aspektach: socjologicznych, społecznych, finansowych, międzynarodowych, patriotycznych itd. Rzadko jednak mówi się o zmianach osobowościowych, które zachodzą w emigrancie po latach przebywania w nowym kraju, kulturze i mentalności. A to temat trudny dla wielu tych, którzy odważyli się na wyjazd i mieszkanie w kraju innym, niż ten który ukształtował ich schematy mentalne, programy podświadomości, a co za tym idzie poczucie bezpieczeństwa, przynależności i tożsamości. Z moich obserwacji i pracy wynika, że proces integrowania się i adaptowania do nowego otoczenia w innym kraju można porównać do faz rozwoju umysłu dziecka od urodzenia do okresu młodości/dorosłości.

Emigracja i język

Życie emigranta można podzielić na cztery fazy. Pierwsza to tak zwana faza miesiąca miodowego czyli fascynacja nowym miejscem, zaciekawienie i czasami zaskoczenie zwyczajami, poczuciem humoru, mentalnością lokalnej ludności. Pierwszy etap tej fazy, kiedy wszystko jest nowe, może trwać od kilku miesięcy do kilku lat. Kolejny etap, to już świadome poznawanie tego, co nowe i nieznane, aby jak najszybciej umieć się “poruszać” w nowym środowisku. Następnie wchodzi faza kryzysu, czyli poczucie zagubienia, frustracji i tęsknoty za krajem ojczystym, rodziną i zwyczajami. Aż w końcu przychodzi faza adaptacji czyli stopniowe rozumienie nowej kultury i akceptowanie jej, nie porównywanie do kraju pochodzenia. I kolejna faza to integracja, czyli “odnalezienie się” i względnie swobodne funkcjonowanie w nowym środowisku. Teoretycznie proces ten jest taki sam dla każdego, w praktyce jednak czasami pojawiają się różne czynniki, które ten zdrowy proces hamują. 

Jednym z tych czynników jest nieznajomość języka kraju imigracji. Język jest podstawowym narzędziem komunikacji, a jego rozumienie podstawowym narzędziem poznawczym i edukacyjnym, jakże potrzebnym w całym procesie rozwoju emigranta-imigranta. Na naukę języka za granicą wpływa bardzo wiele elementów, zdarzają się sytuacje, kiedy imigranci latami nie uczą się języka, bo na przykład pracują wyłącznie z rodakami lub kobiety jako matki siedzą w domu z dziećmi bez kontaktu z otaczającym je światem. Wtedy faza miesiąca miodowego zdecydowanie przedłuża się, zaczynają występować inne zjawiska, jak izolacja, marginalizacja i problemy natury psychicznej (np. depresja itd.) z nią związane. Z obserwacji możemy powiedzieć, że osoby bez języka często nie dochodzą nigdy do fazy integracji czy adaptacji, tworząc enklawy i obracając się prywatnie wyłącznie w środowisku rodaków, zachowując tym samym mentalność przywiezioną z kraju pochodzenia, co stwarza zdecydowany dysonans i konflikt na linii osobowość-otoczenie.

Emigracyjne zmagania

Jeśli jednak na jakimś etapie dojdzie do nauki języka, to wpłynie to na umiejętność rozpoznawania szeroko pojętych codziennych zwyczajów, w tym także zwyczajów językowych, a co za tym idzie sposobu myślenia (każdy język wymaga innych zasad i procesów myślowych, między innymi dlatego wielu rzeczy nie da się przetłumaczyć dosłownie z języka na język) oraz mentalności otoczenia i proces opisany wyżej nadal będzie zachodził. 

Proces ten można określić jako ponowne kształtowanie się osobowości imigranta. Dla tych, którzy emigrowali za granicę wiele lat temu i którym udało się choćby częściowo zintegrować, jasne jest, że nie są już tymi samymi osobami, jakimi byli w kraju pochodzenia i jest to zupełnie naturalne. Na początku każdy urlop w kraju był powrotem do domu, po latach jednak “do domu” wracamy do kraju imigracji. Często słyszymy też od znajomych i rodziny z kraju, że zmieniliśmy się i “ciężko się z nami dogadać”, a czasami nawet, że “nam odbiło”. I nie chodzi tutaj o jakiekolwiek niepokorne pokazywanie wyższości celowo, ale o zwykłe relacje codzienne z kiedyś najbliższą rodziną. 

Zdarza się też, że to my nie rozumiemy już pewnych schematów, zwyczajów, poczucia humoru czy podejścia do życia na co dzień ludzi z kraju ojczystego, bo już przyzwyczailiśmy się do innych. I to także jest naturalne. Przy czym nie chodzi tu o brak miłości do “bliskich” czy Ojczyzny, ta pozostaje zwykle bezinteresownie mniej lub bardziej i nie powinno się jej porzucać, bo przecież to rodzina i kraj pochodzenia ukształtowały nas jako pierwsze. Chodzi o to, że w naszej tożsamości zaszły dalsze zmiany, które z czasem stają się przeważającą częścią naszego życia, co dla naszej psychiki jest kluczem do utrzymania poczucia bezpieczeństwa, spokoju, wolności i przynależności.

Neuroplastyczność i okres sensytywny

To kształtowanie się nas w wersji 2.0 jest dla imigranta oczywiste i odczuwalne. Ale dlaczego tak się dzieje? Moim zdaniem jest to ponowny proces sensytywny, taki sam, albo bardzo podobny dla naszego mózgu, jak ten który nasz umysł zna z dzieciństwa.

Zarówno w psychologii, jak i w neurobiologii mówi się o okresie sensytywnym w życiu każdego człowieka, który przypada na czas między urodzeniem, a 6/7 rokiem życia, podczas którego dzieci są bardziej podatne na sugestie i chłoną wzorce zachowań oraz przekonania bez ich krytycznej analizy, a co za tym idzie kształtują swój “kręgosłup moralny” i bazę schematów, które będą kształtować ich życie w przyszłości. Programy pobierane są z zachowań i nauk rodziców, ale także dziadków, rodzeństwa (szczególnie starszego), nauczycieli, wszelkich innych opiekunów i osób starszych (od dziecka) w otoczeniu dziecka, ale także kraju oraz panujących zasad i norm kulturowych danej społeczności.

Psychologia i neuronauka potwierdzają ogromną plastyczność mózgu we wczesnym dzieciństwie, w tym czasie mózg rozwija się szybciej niż na jakimkolwiek innym etapie życia. Po urodzeniu liczba neuronów w mózgu jest podobna jak u dorosłego, jednak wraz z obserwacją bodźców z zewnątrz gwałtownie rośnie liczba połączeń – synaps między nimi. Co ciekawe w pierwszych latach życia powstają miliony nowych połączeń na sekundę, tak jakby chłoniemy wszystko, co nas otacza bez wyjątku i filtra. Tych połączeń jest więcej niż tak naprawdę mózg będzie potrzebował, aby funkcjonować na odpowiednim poziomie, dlatego następuje przycinanie synaptyczne tzw. pruning – połączenia często używane zostają wzmocnione, a te rzadziej wykorzystywane są eliminowane (i zapominamy o nich). Tak tworzy się nasz wewnętrzny autopilot pochłonięty ze schematów otoczenia.

Kolejnym etapem w rozwoju dziecka jest wiek szkolny, kiedy do głosu dochodzi powoli logiczne myślenie i budowanie pierwszego szkicu własnej osobowości już bardziej indywidualnie i niezależnie, ale wciąż jeszcze przy wsparciu dorosłych przekazujących wiedzę szkolną, porządkujących zachowania młodzieży i dopingujących w rozwoju. Dalej już wchodzi etap adolescencji czyli okres dojrzewania i wczesna dorosłość.

Teoria sensytywności emigracyjnej

Jeśli porównamy wszystkie te etapy z etapami emigracji, okaże się, że są one w zasadzie identyczne dla ludzkiego mózgu pod kątem budowania podświadomych schematów, które kształtują osobowość człowieka, tak aby mógł czuć się on bezpiecznie w swoim własnym życiu.

Początek życia emigracyjnego – pierwsze lata (może 6/7 lat, czasami mniej, czasami więcej) są podobne dla mózgu do tych lat dzieciństwa odpowiedzialnych za kształtowanie pierwszych schematów podświadomości. To w tym okresie człowiek naturalnie uczy się nowego języka kraju, w którym przebywa; sposobu zachowania w nowej społeczności, poczucia humoru tejże, zwyczajów, kultury i innych programów. Chłonie je wtedy niczym gąbka, bo te informacje potrzebne są podświadomości do szybkiego stworzenia nowego autopilota i poczucia bezpieczeństwa w nowym nieznanym do tej pory otoczeniu/kraju. Mózg wchodzi na “szybsze obroty”, bo znajduje się w stresie spowodowanym wejściem w to, czego nie zna. Jest to też czas fascynacji, a przynajmniej zaciekawienia tym, co nowe w nowym kraju, czasem zdziwienia, zaskoczenia (faza miesiąca miodowego) i próby oceniania poprzez znane już filtry. 

Po tym czasie następne lata to czas przejściowy, czas rozumienia już nowego otoczenia, ale również logicznego rozważania “co dalej” (wracać czy zostać) (etap szkolny) i tęsknoty za tym, co stare i znane (faza kryzysu – niczym okres dojrzewania). W końcu jednak (jeśli do tej pory emigracja się nie skończy) następuje adaptacja (młodość emigracyjna) i pełna integracja czyli względnie swobodne funkcjonowanie w nowym środowisku niczym młoda pełnoletnia i dorosła osoba.

Dlatego pamiętajmy, że emigracja / imigracja są bodźcem, który “zmusza” naszą podświadomość do stworzenia nam nowej osobowości. Jest to bardzo ciekawy i piękny proces, który tym razem może być bardziej świadomy niż ten, który przechodziliśmy jako małe dziecko. W pewnym sensie stajemy się zupełnie kimś nowym, kto ma czasami dwie wersje, a czasami jest wyśrodkowaną opcją pomiędzy dwoma wersjami (coś w stylu: tam JUŻ nie do końca należę, ale tu JESZCZE nie). Zatem z punktu widzenia pracy z naszą podświadomością i ukrytymi w niej programami, warto pochylić się nad dwoma okresami sensytywnymi w swoim życiu i korzystać z neuroplastyczności mózgu na dwóch poziomach, aby uzyskać lepsze rezultaty w drodze do przemiany swojego systemu dowodzenia życiem, który jest efektem podświadomych siatek myślowych.

Andrea M. Dymus